Trzy płaszczyzny terapii.

Jak powinno wyglądać leczenie?

Paweł Wątor

Szlaki metaboliczne w naszym organizmie przechodzą z miejsca na miejsce wraz z jakimś surowcem, który jest stale dopracowywany aż do powstania pożądanego produktu. Drogi eliminujące śmieci czy drogi prowadzące do odzysku surowca z niesprawnie działających części są ze sobą wzajemnie połączone. Wzajemnie – w stosunku wielokrotnym. Metabolizm człowieka jest jak wielka pajęczyna. Struktura ta – idealnie połączona przez wiele elementów w jeden, zrównoważony i silny twór utrzymuje harmonię i równowagę ciała. W istocie samej szlaki metaboliczne wzajemnie się nakładają, a jedne z nich często są drogą przejściową dla pozostałych.

Cały ten obraz pokazuje jak skomplikowanym tworem jest organizm ludzki. Tysiące lat ewolucji potrzebne było do wytworzenia cząsteczek, spełniających konkretne, specjalistyczne zadania przeznaczone tylko dla tej danej grupy związków. W pojedynkę nic nie znacząc, razem – tworzą piękno jakim jest nasze ciało. Ich wzajemne uzależnienie od siebie jest ich piętą achillesową. Pajęczyna w swej pełnej postaci jest mocna i wydajna. Jednak jeśli zerwiemy choć jedną z jej nici, wszystkie pozostałe, z którymi była ona połączona ulegają osłabieniu. Na tym nie koniec, bo także kolejne nici, z którymi są połączone te, które teraz gorzej się trzymają też są w gorszej kondycji. Są podatniejsze na zerwanie, a więc można rzec – czynniki uszkadzające.

Objawy choroby

Pojawiający się problem ze zdrowiem w organizmie nie dotyczy więc tylko i wyłącznie miejsca, które daje objawy choroby. Jest to tylko jedna z trzech płaszczyzn leczenia – często jedyna, która jest dla nas widoczna i odczuwalna. Człowiek aby zwrócił uwagę na swoje zdrowie, najczęściej musi je najpierw nadwyrężyć lub stracić. Albo musi być świadkiem tych nieprzyjemności wśród bliskich. Gdy pacjent zaniedbujący swoje zdrowie kieruje się do lekarza, najczęstszą informacją jaką się z nią dzieli to wskazanie objawów choroby, które mu dolegają. Często sami z siebie proszą, aby im przepisać cudowną tabletkę na konkretny objaw. Część lekarzy może to drażnić, tym, którzy znają lepiej środki farmaceutyczne niż choroby które leczą – jest to na rękę.

Jeśli patrzymy na organizm w obrazie całości a następnie na chorobę zaobserwujemy trzy płaszczyzny powiązania choroby z ciałem. Jedna to ta, która daje nam jawnie lub ukrycie rezultat rozwiniętej patologii – objawy choroby. Jest to ostatnia z faz rozwoju choroby i najczęściej dopiero tutaj pacjent poznaje, że coś jest nie tak. Lekarz do którego taki pacjent przychodzi ma przed sobą problem do rozwiązania mianowicie taki, że musi rozgryźć, czego efektem są obserwowane objawy. Śmiało można stwierdzić, że część zaburzeń zdrowotnych jest na tyle „lekkich”, że człowiek się do nich przyzwyczaja żyjąc z nimi każdego dnia i nie zwracając na nie szczególnej uwagi. Jedni uważają, że tak już musi być i nic z tym nie zrobią, drudzy stwierdzą, że są zdrowi i nic im nie dolega. Ostatni nie mogą wiedzieć, że czują się źle bo najwidocznie dawno nie czuli się dobrze a więc nie mają kontrastu fizycznego niezbędnego dla dostrzeżenia różnicy. Możliwe, że kiedyś byli zdrowi i faktycznie – czuli się dobrze, jednak powolna utrata zdrowia może być niezauważalna tak jak rozwój nałogu metodą kroczków. Częstym problemem jest to, że w terapii uwaga skupiania jest głównie lub tylko na leczeniu objawów.

Od przyczyny choroby przez zaburzony metabolizm

Drugą płaszczyznę stanowi droga, jaką pokonała choroba w organizmie przechodząc z płaszczyzny pierwszej – swojego początku do ostatniej – tkanki czy układu w którym daje znak swojej obecności. Jeśli mamy rozwiniętą jednostkę chorobową, to najczęściej jej rozwój związany jest z rozregulowaniem innych rejonów organizm w zasadzie funkcjonowania na zasadzie modelu pajęczyny. Sięgając po środki farmaceutyczne zwalczające objawy, uciszymy je, ale nie doprowadzimy do naprawy szlaków prowadzących do ich pojawienia się.

Aby terapia była skuteczna, musimy skorzystać z informacji jakie daje nam organizm (objawy) jako narzędzi do tego, by poznać możliwe drogi prowadzące do zaburzeń, a także, pomagając sobie wywiadem pacjenta oraz badaniami – dalej drogi oraz źródło choroby. Wszelkie akademickie metody leczenia mogą być tutaj przykładami, gdzie pacjenta nie leczy się na zasadzie trzech płaszczyzn. Przykłady to leczenie trądziku maściami czy suplementami cynkowymi, miażdżycy statynami, nadciśnienia diuretykami czy depresji antydepresantami.

Pierwszą płaszczyzną, jest ta, od której wszystko się zaczyna. Cały dalszy przebieg choroby ma swój początek właśnie tutaj. Podłożem tym może być wszystko, co wpływa na zdrowie człowieka a więc mówimy tutaj o szeroko pojętym holistycznym podejściu. Zarówno czynniki dotykające naszej sfery psychicznej, jak i fizycznej mogą prowadzić do rozwoju stanu patologicznego. Jeśli mamy pacjenta cierpiącego na miażdżycę staramy się poznać czego jest ona efektem i tutaj, najczęściej kierujemy naszą uwagę na dietę, lecz jeśli jest ona prawidłowa to szukamy dalej i w ostateczności możemy dojść do przykładowego wniosku: pacjent odżywia się zdrowo, jego organizm jest prawidłowo odżywiany a mimo tego z badań krwi wynika, że występuje u niego chroniczny stan zapalny. Możliwych przyczyn możemy doszukiwać się w infekcji, zaburzonej mikrobiocie przewodu pokarmowego czy niewydolności układu pokarmowego, toksycznym związku z partnerem, stresującą pracą czy niedostateczną higieną snu.

Poznanie każdej z płaszczyzn choroby umożliwia skuteczną jej terapię. W przeciwnym wypadku możemy mówić o niepełnym wyleczeniu, ukrycia objawów choroby lub niezlikwidowaniem jej przyczyny. Sylwetką tą są pacjenci onkologiczni, którzy chorobę nowotworową rozwijają przez zaburzenia metaboliczne tkwiące latami w organizmie. Usunięty guz nowotworowy będący objawem stresu metabolicznego organizmu dla lekarza i pacjenta jest informacją, jakoby organizm został wyleczony z choroby. Pominięcie pierwszej płaszczyzny czyli tego, co jest jej początkiem, a także drugiej – tego, przez co ona przeszła i jakie szlaki po swojej drodze zaburzyła jest przyczyną częstych „nawrotów” choroby. Osoba u której już raz rozwinął się nowotworów, ma znacznie większe ryzyko ponownego jego rozwoju niż osoba, która nigdy go nie miała. A to wszystko dzięki profesjonalnemu, jedynie farmaceutycznemu podejściu do leczenia człowieka.

Ludzie są jednocześnie skomplikowanymi stworzeniami i zarówno prostymi. Jesteśmy wstanie zdobyć bardzo trudne cele, rozwiązać zawiłe problemy i zdobyć dosłownie… wszystko to, co sobie ustalimy za cel do zdobycia.  Z drugiej strony jesteśmy jednocześnie leniwi, prości i szukamy wszelakich dróg na skróty. Większość ludzi, która mnie prosiła o wyjaśnienie jakiegoś problemu związanego z żywieniem nie była zainteresowana poznaniem pierwszej i drugiej płaszczyzny choroby i gdy rozwijam temat, moje wypowiedzi są najczęściej przerywane następnym pytaniem. Jeszcze nie zdążę odpowiedzieć całkiem na jedno pytanie, a już pojawia się drugie.

Często myślimy że wszystko działa w zasadzie A – B i takich odpowiedzi oczekujemy. Informacja, że poza A i B są jeszcze inne niewiadome wzbudza lęk i przekonanie, że poruszany temat jest zbyt trudny do zrozumienia. Wszystko co nie jest proste, prostolinijne – jest za trudne a że nie lubimy marnować energii to nie wkładamy jej w pracę, której pozytywnych rezultatów się nie spodziewamy lub są odległe w czasie. Dlatego ludzie zakładają że czegoś nie są wstanie zdobyć mimo tego, że nawet nie spróbowali tego zrobić.  Dlatego większość funkcjonuje poniżej swojego pułapu możliwości. Dlatego też, sposób leczenia wygląda tak, jak to widzimy współcześnie. Kto na tym traci?